zapala światło i przynosi mi leki, a ja powstrzymuję kaszel, by pozwolić jej zasnąć. wstrzymuję oddech i wyobrażam sobie zapachdotyk powietrza, które zsuwa się po wgłębieniu nad jej górną wargą. biorę książkę, koc i wychodzę na korytarz, gdzie kaszel i czułość mogą bezpiecznie urywać mi się z postronka.
pierwszy raz przyznałam przed sobą, że nie ją pierwszą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz