miotam się w bólu i wstydzie, raniąc tą, która jest najbliżej. słowa niszczą, ale muszą zabrzmieć, by mogła zobaczyć i zaakceptować moje zło. po wszystkim ogarnia mnie nieoczekiwany spokój.
dzień później jem zimną kaszę z daktylami, włączam kolejny film. wciąż nie umiem zadeklarować się wobec życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz