wierzę sobie na tyle, by pisać skrótami myślowymi, używać metafor, próbować nowych rzeczy i powoli wracać do tego, co robiłam Przed. nie muszę rejestrować każdego etapu, żeby przemiana trwała. wodzę palcem po dojrzałym fiolecie; zsiniała skóra przesiąkła zapachem octu. i choć jeszcze rok temu wściekałabym się na bezradne, bezbronne ciało, zdaję sobie sprawę z tego, że przecież nie muszę nigdzie biec. dostałam dwa tygodnie, by cieszyć się tym, co już mam; by spokojnie wyzdrowiały mi nogi, skonsolidowała mi się miłość.
(pamiętasz - zaufanie. nie bój się ciszy. nie wszystko rodzi się wśród krzyku i w/z bólu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz