stoję jedną nogą w gnieździe, a czuję, że przyszła pora, by wyfrunąć. przede mną wakacje, rok, tyle, ile będzie mi trzeba, na poszukiwania, samorozwój, dookreślenia. pierwszy raz po chorobie zdobywam się na odwagę, by na własny użytek stworzyć sobie prowizoryczną wizję przyszłości - jest dużo bardziej rozmyta i, paradoksalnie, dużo bardziej realna niż jeszcze rok temu.
ostatnio rzeczywiście kiepskie nerwy, złe nastroje, cóż, nie najlepiej znoszę życie, ale w końcu znalazłam myśl, która pozwoliła mi wstać z łóżka i zacząć załatwiać swoje sprawy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz