niedziela, 16 czerwca 2013

męczy mnie metafizyczna samotność, a jednocześnie tęsknię za banalnymi przejawami uczucia; nie lubię swojego ciała - fałdek na brzuchu, a najbardziej masywnej budowy szkieletu; zazdroszczę kobietom urody i umiejętności kokieterii; nie umiem flirtować, bo przecież 'jaka jestem, każdy widzi'; odczuwam przedwczesny instynkt macierzyński, choć może mogłabym poprzestać na jakimś zwierzątku; powtarzam się, rozpaczliwie tęsknię za miłością; gładzę deskę przy wersalce lub wezgłowie łóżka; wyję, obejmując kudłatą maskotką lub kawałek nieprzytulnego materiału, czując ból wałeczków przemielonego serca.

czuję się spełniona jako człowiek, ale nie jako kobieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz