niedziela, 23 czerwca 2013
bywają dni, gdy czuję, że nic się nie udało, gdy nie mam ochoty analizować tego, co mi jest, i tłumaczę się przed sobą, że zbliża mi się okres, gdy znów uciekam w jedzenie, filmy i sen, gdy chciałabym uciec jeszcze dalej. to cały czas ja, ale wyjeżdżam z domu, ukrywam się, by spokojnie pobyć słaba i prawdziwa. chyba nigdy nie przestanę myśleć: 'muszę się wyrabiać, żeby ktoś mnie zechciał', jeśli czuję, że nie akceptuje mnie nawet własna matka. bywają dni, gdy szczerze jej nienawidzę i mam w dupie fakt, że poczucie krzywdy świadczy przede wszystkim o mnie, a właściwie przeciwko mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz